Jagu

Ciężko udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Z jednej strony energiczna i ekstrawertyczna. Ta, która po kilkunastu godzinach fotografowania ślubu rwie się do tańca. Po oczepinach zawsze mam dziką ochotę odłożyć aparat i bawić się ze wszystkimi do rana. Tańczę do upadłego, dużo się śmieję i szybko zaprzyjaźniam. Z drugiej strony, potrafię przesiedzieć całą noc odpływając w dalekie melancholijne strony. Wszystko schować do wewnątrz, napisać romantyczny list, przygrać słodką melodię na ukulele, pobyć sama wśród zapachu kadzideł, tulić moją dwójkę wiecznie mruczących kotów.

Łatwo się zachwycam, cieszę z małych rzeczy. Karmię się emocjami i to dosłownie - gdy dzień przynosi mi wiele ekscytacji zapominam o jedzeniu.

Lubię miejski klimat tak samo jak wyciszającą naturę. Lubię kino, a gdybym miała umieścić się w filmie to z pewnością byłby to któryś od Wesa Andersona. I jeszcze coś co może się wydać dziwne - nie noszę spodni. Zawsze w sukience, bądź spódnicy.

Podobno nielubienie łączy bardziej niż lubienie, więc oto wysyp subiektywnie niefajnych rzeczy: MANGO, cytrusowe zapachy, gołębie, dyskusje prowadzone w internecie, brak szacunku wobec siebie nawzajem i bezśniegowa, mroźna zima!

Sasa

Ponoć poważna, ale zapewniam, że to tylko wyraz twarzy. Ciągle planuję, zapisuję na kartkach, które mam akurat pod ręką wszystko, co przyjdzie mi do głowy. Marzę, w szczególności o Islandii i elfach. No i domu za miastem.

Jak większość z nas lubię otaczać się ładnymi rzeczami. Szczególnie jak mam złe samopoczucie albo jestem chora. Pomaga duża ilość lampek, stos książek, dobry film lub serial albo jak ukochany zagra mi coś ładnego. Warto wspomnieć w tym miejscu o kociej miłości, która jest lekiem na całe zło.

Nie lubię bałaganu, brukselki, słodkich rzeczy na śniadanie i wstawania zimą z łóżka. Wiosną i latem przynajmniej miło budzi słońce! 

Jako ranny ptaszek największą wenę mam między 9 a 13, co wyklucza mnie z grona prawdziwych artystów, bo Ci ponoć najbardziej są znani z tworzenia w nocy. Trudno!

Potterhead, Poehead. Wszystkie rzeczy z motywem lisa przygarnę bez zastanowienia. I kaktusa. I kwiatów.

MY

Jedna z Katowic, druga z Elbląga, a obie przywiało do Wrocławia. Tu spotkałyśmy się na studiach fotograficznych, tam miała poczęcie nasza przyjaźń. Przez porozumienie dusz i zaufanie dotarłyśmy do punktu, w którym postanowiłyśmy połączyć swoje siły fotograficzne. Czujemy to podobnie, tworzymy podobnie, inspirujemy podobnie i jeszcze kilka innych robimy podobnie. Mimo to, różnimy się ciut osobowościowo: oglądaliście Grace&Frankie (na Netflixie)? To my. A ostatnio jedna z par przydzieliła nas do dwóch różnych domów w Hogwarcie - jedną do Slytherinu, drugą do Gryffindoru! Co by nie było - co dwie głowy, to nie jedna. Co dwa aparaty, to nie jeden <3