Ola i Jan

IMG_8129.jpg

Znam Olę od 6 klasy podstawówki, dlatego było mi niezmiernie miło, a wręcz poczułam się zaszczycona, że to właśnie mnie i Jagu wybrała na swoje fotografki! Z niedowierzaniem i wzruszeniem patrzyłam na koleżankę z dzieciństwa w białej sukni. Znacie to uczucie?
Obie z J. zgodnie stwierdziłyśmy, że od samych przygotowań bliscy Pary Młodej sprawili, że czułyśmy się bardzo dobrze w ich towarzystwie, wręcz jak część ich rodziny! Ciągle towarzyszyły nam szerokie uśmiechy i wzruszenie.
Pięknie przystrojony Kościół, śpiewający na wejściu przyjaciele, msza prowadzona przez ulubionego księdza. Do tego łzy szczęścia i dumne spojrzenia rodziców. Teraz już wiemy, że są to małe, ale bardzo ważne szczegóły, które sprawiają, że ten dzień jest jeszcze piękniejszy.
Z tego co wiemy, to zabawa trwała do samego rana, jak zwykle trochę rwało nas do tańca (okej, mnie trochę, a J. bardzo), a niedługo po tym pełnym emocji dniu spotkałyśmy się z nimi na sesję poślubną, której efekty poniżej. Ostatnie dni pięknej jesieni, choć dłonie były dużo bardziej zmarznięte niż tydzień wcześniej. Nie polecam wspinania się po skałkach w czarnych lakierkach, ale czego się nie robi w imię miłości ;)
Dzięki Olu, dzięki Janku. Tak się kochacie, że zdjęcia zrobiły się same.